Estetyczny Radykalny Ruch Oporu Symbolistycznego

Teksty

Liquid Fire

Innsbruck w cieniu skrzydeł Anioła Śmierci

Pamiętnego dnia, 27 listopada 2016 roku, miała miejsce długo wyczekiwana inauguracyjna odsłona LARP’a z serii Nyktofilia pt. „Uśmierciny”. Za jej przygotowaniem stoi grupa artystów Projektu ErroS przy wsparciu pozostałych uczestników zabawy. Impreza osadzona była w realiach Świata Mroku Wampir: Maskarada, zaś jej akcja toczyła się w austriackim mieście Innsbruck. Do organizacji wydarzenia swoją cegiełkę dołożył też bełchatowski bar „7 Grzechów” udostępniając kainitom swój lokal na wyłączność.

Na początku drobny rys historyczny. Idea zorganizowania larpa wypłynęła na szerokie wody na przełomie sierpnia tego roku. Za jej zainicjowanie odpowiada nasz niezawodny duet Sigil of Scream oraz Lightstorm, zaś wieść niesie, że zainspirował ich do tego udział w innej znanej imprezie tego rodzaju o nazwie Spuria. I tak: Sigil oraz Madghoul zostali technicznymi (TMG), zaś Lightstorm wcielił się w postać głównego mistrza gry (MG) i był odpowiedzialny za stronę fabularną: stworzenie i splecenie ze sobą wątków, uzgadnianie koncepcji postaci oraz moderowanie zabawy na samym LARP’ie. Znaczący ciężar przygotowań wziął na siebie Sigil: od przygotowania scenerii i rekwizytów, poprzez opracowanie mechaniki a na koordynacji prac kończąc. Mijały tygodnie i miesiące, i przygotowania powoli posuwały się naprzód…

W kulminacyjny weekend przypadający na wydarzenie, do Bełchatowa poczęli zjeżdżać się gracze związani z Projektem ErroS by pomóc w końcowych przygotowaniach. Na następne dwa dni, priorytetem była szeroko pojęta finalizacja prac do LARP’a: skompletowanie reszty wyposażenia oraz przygotowanie wystroju lokalu. Wytężona praca wszystkich osób trwała od sobotniego poranka, zaś im bliżej było godziny 0 w niedzielę, tym wysiłek przybierał na sile. Gdy wreszcie udało się ukończyć przygotowanie rekwizytów i scenerii, gracze mogli zająć się charakteryzacją. Działając pod presją czasu i w ograniczonych warunkach lokalowych wszyscy dwoili się i troili byle zdążyć wcielić się w swoją postać (tu proszę drogiego Czytelnika o wyobrażenie sobie 4 osób próbujących podzielić się jednym lustrem, z czego: pierwsza chce założyć soczewki, druga się ogolić, trzecia ucharakteryzować, a czwarta ufryzować włosy ;). Krzątanina trwała do ostatnich chwil, gdy trzeba już było udać się na miejsce.

…na miejscu zaś nowo przybyłych witał specjalny gość. Każdy, kto wchodził do krypty pod zamkiem Ambras, mierzony był bezdennym wzrokiem figury Anioła Śmierci, który roztoczył nad imprezą swe czarne skrzydła. Gdy już nowy przybysz oswoił się nieco z miejscem, pełnym rozpiętych i zwisających ze stropu pajęczyn, w stłumionym świetle dziesiątek świec mógł dostrzec zainstalowane w pomieszczeniu insygnia śmierci: czaszki oraz ryciny ze średniowiecznego traktatu Danse Macabre. Znajdujące się w pomieszczeniu stoliki przykryte były długim suknem, zaś na każdym z nich paliła się gustowna, kulista świeca. Klimatu dopełniały surowe ściany, ukazujące nagą strukturę czerwonej cegły, jak żywe (bardziej jak nieumarłe) wyjęte z klimatu katakumb.

Dalej, uwagę przykuwała kotara, stanowiąca symboliczne przejście między lokacjami: kryptą a elizjum. Wystrój tego drugiego był jeszcze bogatszy i naprawdę robił wrażenie. Tu też postawiono na dziesiątki świec i powłóczyste nakrycia stołów, a każdy z nich udekorowany był czerwoną różą wetkniętą w butelkę z krwią. Ściany tym razem zdobiły grafiki autorstwa Rivers of Hell, które można było obejrzeć na tegorocznych wernisażach organizowanych przez ErroS, jak i w tomiku poezji pióra Sigila. Z dekoracji należy też wymienić obowiązkowy sztandar Camarilli jak i zgromadzony pokaźny zbiór ksiąg traktujących o magii – wszak książę Innsbrucku wywodził się z klanu Tremere. Należy podkreślić też błyskotliwą koncepcję baru, w którym zamawiając krew (czerwone wino), gracz mógł uzupełnić jej pulę.

Ostatnią lokacją były kanały, podzielone na 2 części. Wejście do nich znajdowało się w krypcie, jednakże zapuszczał się do nich tylko podejrzany element niższych klanów i kast. Pełno było tam śmieci i brudów, a takie otoczenie nie licuje z wizerunkiem poważającego się Ventrue. Słowo pamięci należy też się małym szpiegom-pomocnikom, rozmieszczonych w kilku miejscach gry, zwanych Zwierzęcą Wyrocznią. Z ich dobrodziejstw mogły skorzystać tylko wybrane postacie dysponujące Animalizmem, gdzie w zamian za drogocenną vitae można było uzyskać pewne istotne informacje.

Skoro wystrój mamy już za sobą, pora wspomnieć o kreacjach przygotowanych przez graczy. Najsilniejsze bodaj wrażenie wywierał primogene Ventrue, który mierząc niemal 2 metry wzrostu, nosił ogromny płaszcz lub futro, wyglądając przy tym  niczym zdjęty z pomnika czy obrazu. Należy też podkreślić kreację szalonego Malkaviana noszącego maskę z fragmentów zbitego lustra czy gustowny strój światowej sławy śpiewaka Silvio Bertone. Nie można też zapomnieć o kusząco, znaczy, tfu, ohydnie, wyglądających przedstawicielkach klanu Brujah i pełniącym rolę szeryfa Assamicie przybyłym gdzieś z Bliskiego Wschodu. Outfit przygotowany przez primogene Gangreli również zwracał na siebie uwagę. W tym miejscu, należałoby zapewne wspomnieć jeszcze o niejednej postaci, ale w tej materii lepiej niż tysiąc słów przemówi obraz – czytaj galeria zdjęć z Nyktofilii, którą to można znaleźć w odpowiednim dziale na naszej stronie.

Na sam koniec pozostała część koncepcyjno-fabularna oraz element samej zabawy na LARP’ie. Choć z początku fabuła toczyła się raczej ostrożnie i w tonie pełnej etykiety, to wraz z upływem czasu i wychylonym szkarłatem rozkręcała się coraz bardziej i bardziej. Na pochwałę zasługują gracze, którzy starali się cały czas utrzymać w roli oraz konwencji miejsca i czasów.

Ogromne wyrazy uznania należą się architektom tego wydarzenia, którzy w iście mistrzowskim stylu spletli zabawę, wątki pełne intryg i zwrotów oraz przygotowaną scenerię w jeden twór zwany Nyktofilia. Być może wytrawny gracz potrafiłby poruszać się w meandrach stworzonej fabuły niczym surfer na ogromnej fali, lecz myślę, że dla znakomitej większości stanowiła ona niezły orzech do zgryzienia. Wspaniałe zwroty akcji, zagadki, knowania czy mnogość wątków nie pozwalała przez chwilę się nudzić. W tym miejscu należy wspomnieć o występie Silvio Bertone, pojawieniu się szczurołaka i związanym z tym zamieszaniem, budzącej grozę muzyce, która sprawiała, że wielu kainitów padało na podłogę nieprzytomnych czy też wielkim spisku wokół obaleniu panującego w mieście Księcia. Jeżeli dodać do tego zmowę Anarchistów i Pariasów skutkującą zabiciem dotychczasowego Szeryfa czy też przedziwną siłę bijącą od stojącej w kącie krypty figury Anioła, która wprawiała wampiry w szał, to tak wielowątkową i złożoną fabułę można określić jednym słowem: MAJSTERSZTYK. Wartym odnotowania jest też fakt, że w czasie imprezy nie doszło do żadnych spięć czy konfliktów, a kolejne godziny upływały pod znakiem naprawdę dobrej zabawy.

Podsumowując, impreza stała na naprawdę wysokim poziomie: tak przygotowania, jak i fabularnym, a dziesiątki, jeśli nie setki godzin poświęcone na pracę wydały piękny owoc. Bez wątpienia, jest to wydarzenie, w którym będzie chciał wziąć udział każdy z obecnych, zaś wszystkim tym, którym nie dane było pojawić się na pierwszej odsłonie Nyktofilii, gorąco polecam udział w kolejnym wydaniu. Zapraszam też do galerii zdjęć z wydarzenia oraz na forum, gdzie można przeczytać jak zabawę widzą inny uczestnicy LARP’a. Do zobaczenia w Innsbrucku!

 

R.S. Richard Spear

Dodaj komentarz

Allowed Tags <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

1 odwiedzających teraz
0 gości, 1 bots, 0 członków
Cały czas: 65 o godz. 02-07-2018 01:21 am
Najwięcej dzisiaj: 5 o godz. 05:41 am
Ten miesiąc: 31 o godz. 12-04-2018 12:51 pm
Ten rok: 65 o godz. 02-07-2018 01:21 am